Tour des Alpes
Dzień 3

Jablunka – Frystak – Zlin – Uherskie Hradiste – okolice Straznic

(97.49km; 4h47min; śr. 20.36km/h)

Zbieramy się szybko, zanim znów zacznie lać

Zbieramy się dosyć szybko, w chwili gdy przestaje padać . Oczywiście gdy zaczynamy składać namiot musi znów spaść parę kropel...(cóż takie nasze szczęście) Pierwszy deszcz na wyprawie, namiot mokry, humory z małym zgrzytem, dosyć chłodno, ale staramy się nie narzekać. Zawsze może być przecież gorzej (oj.. może, ale o tym później). Jedziemy w poszukiwaniu stacji benzynowej (oczywiście na naszej trasie). Po chwili udaje się ją znaleźć. Wypogadza się - postanawiamy więc wyprać tu kilka rzeczy i wysuszyć namiot. Na jego brzegach przyklejamy folię przeżycia, żeby nie namakał od dołu. Strasznie to szeleści i wygląda jak enterprise :).

Kolejne kilometry mijają już w słońcu. Trafiamy znów na jedną z tych wspaniałych ścieżek rowerowych. Ta jest nawet specjalnie doświetlana w nocy latarniami. Brak mi słów.


Jedna ze ścieżek rowerowych w CzechachPowoli szukamy jakiegoś miejsca na nocleg. Trafiamy na pola kukurydzy i rozbijamy nasz statek kosmiczny między nimi. Sceny jak z X-Files. Prysznic z butelki, kolacja i chrapu chrapu…


Tym razem udało się bez deszczu. Natomiast temperatura nie zachwycała. Zacząłem się zastanawiać jak z tym będzie w górach i od razu na twarzy pojawił mi się uśmiech (trochę szyderczy;P). W nocy kilka myszy robi podchody pod namiot - zapewne w poszukiwaniu pozostałości po naszej kolacji.
Budzi nas mocne słońce.

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»